Crazy little thing…
wtorek, 21 Lipiec 2009
Renia – wulkan niespożytej energii, Tomek – mistrz zmysłowego boogie :)
Jeśli zdarzy Wam się np. biegać z kimś od nocy do rana po krakowskich Plantach i obrzucać się śnieżkami, albo zamówić w barze colę i czekać na nią zbyt długo, to lepiej zachowajcie czujność, bo takie na pozór małe rzeczy mogą nieźle zawrócić w głowie… :)
Crazy little thing called love – dla Reni i Tomka z ciepłymi pozdrowieniami:)
4 Odpowiedzi do “Crazy little thing…”
Skomentuj
Świetne zdjęcia, wspaniały klimat.
Gratuluję!
ostatnie zdjecie z plenerku najlepsze :)
Zdjecia rewelacja,a to ostatnie najlepsze:)))
no dla mnie bomba!!!!zdjęcia plenerowe cudne!!!całuję czule oboje Państwa Harmasów:)****